Wycieczka do Rouen – zestaw ćwiczeń

Dzisiaj chcę wam zaproponować małą literackę wycieczkę. Niektórzy z was wiedzą, że kilka lat temu razem z mężem mieszkałam przez dwa i pół roku we Francji. Efektem naszego pobytu tam są dwie książki, które napisałam. Pierwsza – to „Wojna z Napoleonem”, w której opisałam wszystkie absurdy biurokracji, z jakimi się tam zetknęliśmy.

Druga – to „Francja bez Paryża i Côte d’Azur”, literacki przewodnik, w którym opisałam wszystko, co ukochałam we Francji najbardziej, czyli Normandię i Bretanię :-) Pomyślałam, że szkoda takie skarby chować tylko dla siebie, więc postanowiłam się nimi podzielić z wami!

Dzisiejsze fragmenty – to opis dawnej stolicy Normandii, Rouen. Jest to pierwszy punkt na mojej 12-dniowej trasie przez północną Francję. Wszystkie zdjęcia również są wykonane przeze mnie. Miłej lektury!


Jeśli postawicie sobie za cel odwiedzenie chociażby dwudziestu starych miast centralnej i północnej Francji, to w pewnym momencie zacznie się wam wydawać, że wszystkie są do siebie szalenie podobne. Na ich stare dzielnice składa się sieć wąskich uliczek, spośród których najważniejsza najczęściej będzie nazywać się Rue de Bourgogne, na miejskim rynku będą stały dość podobne do siebie białe kamienne kościoły, a wszystkie domy okażą się jasne, kamienne lub z jasną elewacją. Niemniej jednak każde z tych miasteczek ma coś, co je wyróżnia, swoje perełki i ważne cechy charakterystyczne.

W Rouen, historycznej stolicy Normandii, od której proponuję zacząć wyprawę, bez wątpienia jest to zegar miejski z XIV-wiecznym mechanizmem i tarczą z XVI wieku. Znajduje się on na zewnętrznej ścianie bramy wjazdowej jednej z miejskich kamienic, przez którą przechodzi pierwsza aleja spacerowa Francji. Nazywa się ona z oczywistych przyczyn, Rue du Gros-Horloge (ulica Wielkiego Zegara).

Za niewielką opłatą można wspiąć się po wąskich i krętych schodach na górny poziom bramy i popatrzeć na zabytkowy mechanizm od środka. To naprawdę fascynujący widok. Dziesiątki, setki, tysiące kół zębatych, kołków i sprężyn, a to wszystko w ciągłym i precyzyjnym ruchu podaje czas, dni tygodnia i fazy księżyca – rzecz bardzo istotną dla ludzi żyjących w epoce, kiedy całe życie było podporządkowane cyklowi przyrody. Dzięki takiemu mechanizmowi można było wyliczyć najlepsze dni dla siewu i żniw, ścinania drzew, rozpoczęcia budowy, świąt i dla wielu życiowych decyzji.

W takich miejscach bardzo lubię zastanawiać się nad tym, jak setki lat temu człowiek uzbrojony jedynie w pergamin, pióro, wiedzę matematyczną i własną pomysłowość, próbował wywnioskować, jak powinien działać podobny mechanizm. Skąd wiedział, że to koło zębate powinno mieć dokładnie trzydzieści dwa ząbki, a nie trzydzieści sześć? A co by się stało, jeśli ta sprężynka byłaby zrobiona z trochę bardziej elastycznego materiału? Bądź co by było gdyby ta zębatka miała o centymetr większą średnicę? Jak człowiek mógł skonstruować taki skomplikowany, a przy tym taki precyzyjny mechanizm? Ile umysłów za tym stoi? I wreszcie ilu potrzebowali eksperymentów oraz ile błędów oraz olśnień im się przytrafiło? Czy współcześni specjaliści daliby radę ten wspaniały mechanizm poskładać od nowa, gdyby jakimś zrządzeniem losu te wszystkie elementy się rozsypały? Od tych myśli może zakręcić się w głowie!

A teraz odpowiedzcie na kilka pytań do przeczytanego fragmentu:


Drugą część tekstu postanowiłam całkowicie przerobić na ćwiczenie gramatyczne.


Kolejną część możecie przeczytać w całości, a potem zróbcie ćwiczenie!


I jeszcze jedno ćwiczenie:


Jak to mówią, nie ma nieciekawych miejsc, są tylko nieciekawi ludzie, dlatego jestem przekonana, w Rouen można bez problemu znaleźć ciekawe rozrywki na kilka dni, ale jeśli chcecie posmakować większej ilości miast i atrakcji w swojej podróży, to możecie z czystym sercem zatrzymać się tam tylko na jedną noc z myślą, że następnego dnia ruszycie w podróż po nowe doznania.


Mam nadzieję, że spodobał się wam mój tekst i zadania do niego. Jeśli tak, to niedługo podzielę się z Wami kolejnym fragmentem mojej książki!